7 ciekawostek o spektaklu „Lord Jim. Ćwiczenia z czytania z powieści Josepha Conrada”

Dziś zaglądamy za kulisy spektaklu „Lord Jim..” i zdradzamy kilka szczegółów dotyczących spektaklu, który już od dziś na Scenie Malarnia.

1. „Lord Jim…” jest jedynym od lat spektaklem teatru, który sprawił, że Scena Malarnia na co dzień jest nie tylko zamknięta na klucz, ale i zaplombowana. Nikomu nie wolno wejść w przestrzeń, która przypomina wystawę-instalację z serią kilkuset rożnych przedmiotów, w tym cieczy, a także przyszpilonych motyli, wypchanych zwierząt i obiektów, które budują niesamowity obraz świata – świata podbitego, skolonizowanego, splądrowanego. Scenografia Mirka Kaczmarka to swoisty magazyn osobliwości.

2. Krew, która pojawia się w trakcie pierwszej i kolejnych scenach na rękach aktorów ma smak… malinowy. Często mówimy, że ten spektakl jest „lekcją anatomii bohatera literackiego”. Tym motywem zabawili się twórcy spektaklu budując autentyczną sytuację operacji na otwartym sercu (tak, serce też się pojawia!). Całe szczęście, że scenieczna krew jest nieprawdziwa, bo samej scenie operacji bliżej do komedii „Daleko od noszy” niż do „Ostrego dyżuru”.

3. 1886 nut wygranych na pianinie usłyszymy w trakcie każdego monologu Sędziego, którego kreuje Barbara Lewandowska. Unikalna scena, w której orzeka się o winie Jima toczy się przy dźwiękach menueta granego „na pamięć”, z ciągłą obserwacją publiczności. Wina Jima – być może jedna z najważniejszych kwestii w powieści – ma tu wymiar groteskowy i tragiczny jednocześnie – oto sąd sprowadzony zostaje do roli błazna wygrywającego ciągle tę samą melodię – a w tle waży się życie ludzkie.

4. W trakcie przygotowania kłębów pociętych pasków papieru do scenografii zniszczono… niszczarkę dokumentów. Elemety scenografii, które służą za materiał maskujący dla czołgających się, walczących, chowających przed sobą nazwajem są w większości autentycznymi, zniszczonymi dokumentami. Bohaterowie sztuki niemal ciągle odgrywają sytuacje konfliktów zbrojnych, które są niejako tłem dla życia Jima. Wojna staje się tu jednak rodzajem zabawy dla „dużych chłopców i dziewcząt” ustawiających setki żołnierzyków na wielkim stole z globusami.

5. Do sztuki o powieści Josepha Conrada nagle wkrada się… inny bohater literacki. Raskolnikow ze „Zbrodni i kary” Dostojewskiego – nieznany Jimowi – przychodzi niemal „licytować się na zbrodnię”. Ile „waży” życie ludzkie? Czy ważniejsza jest śmierć tysięcy, czy jedngo człowieka?

6. W spektaklu bawiącym się popkulturowymi skojarzeniami pojawia się aktor ucharakteryzowany na… Jima Morrisona. W postramatycznym teatrze Macieja Podstawnego, który zamiast napiętej sytuacji dramatycznej proponuje widzom podróż w głąb czytelniczej wyobraźni – Morrison otwiera kolejne drzwi, za którymi niekoniecznie musi kryć się treść do rozumienia. Wystarczy to przeżyć i zanurzyć się w muzykę. Będzie pięknie. I śmiesznie.

7. W finale sztuki aktorka Maria Dąbrowska, po znaczącym monologu, który wyjaśnia wszystko, co do tej pory zostało niedopowiedziane, rozdaje widzom obrazki przedstawiające Jima w aureoli. Tekstu na rewersie nie wolno lekceważyć! To wiersz wcale nie napisany dziś, wcale nie przez autora sztuki, a przez… Stanisława Grochowiaka. Warto przeczytać go jadąc ciemnym autobusem do domu po spektaklu – wiersz będzie powoli pęczniał od skojarzeń, naszych, własnych, na jakie możemy sobie pozwolić będąc widzami teatru wyobraźni.

Dofinansowano ze środków Gminy Miasto Szczecin.

  • kierownik literacka Teatru Współczesnego w Szczecinie, autorka książki „Teraz! Ilustrowana historia Teatru Współczesnego w Szczecinie”

Ads

facebook