Słyszeliście kiedyś o Kasparze Hauserze – chłopcu, którego zarówno życie, jak i śmierć do dziś owiane są tajemnicą? Tuż przed premierą spektaklu „Kaspar Hauser” przedstawiamy jego historię.
„Narodziny” na miejskim placu
Unschlittplatz w Norymberdze (źródło: nuernberg-fuer-entdecker.de)

26 maja 1828 roku na Unschlittplatz w Norymberdze pojawił się chłopiec. Nie byłoby w tym nic niezwykłego – ot, zwyczajny, dość blady nastolatek, ubrany nędznie jak większość chłopców w tym wieku – gdyby nie jego dziwaczne zachowanie, które szybko wzbudziło ciekawość mieszkańców. Chłopak wyglądał na zagubionego, poruszał się nietypowo – krokiem przypominającym chód niemowlęcia, za ciasne trzewiki do krwi raniły mu stopy. Do tajemniczego przybysza pierwszy podszedł wówczas szewc, Georg Weickmann, a w ślad za nim – inni mieszkańcy miasta. Na nic zdały się próby wyciągnięcia z chłopaka jakichkolwiek informacji – nie potrafił odpowiedzieć na najprostsze pytania, nie wiedział jak znalazł się na placu i skąd przybył, powtarzał tylko dwa zdania: „nie wiem” i „chciałbym być kawalerzystą jak mój ojciec”.

Tajemnicze listy

Przy chłopcu znaleziono dwa anonimowe listy, adresowane do kapitana Fryderyka von Wesseninga z czwartego szwadronu szóstego regimentu kawalerii. Nadawca pierwszego z nich informował, że chłopiec został mu podrzucony w 1812 roku jako niemowlę, był wychowywany w duchu religii chrześcijańskiej oraz że potrafi czytać i pisać. Z kolejnego zapisku wynikało, że tajemniczy przybysz nigdy nie opuścił domu opiekuna i nie wie, gdzie właściwie dotąd mieszkał. List kończyło wstrząsające zdanie: „Jeżeli go Pan zatrzymać u siebie nie chcesz, tedy możesz go albo ściąć, albo w kominie powiesić.” Drugi list, datowany na rok 1812, napisała rzekomo matka chłopca. Zanotowano w nim, że dziecko przyszło na świat 30 kwietnia 1812 roku, a jego ojciec nie żyje. W liście kobieta poprosiła o wychowanie go do 17 roku życia, a następnie wysłanie do Norymbergi, do szóstego pułku lekkiej jazdy, w którym niegdyś służył jego ojciec. Drugi list ujawnił, że chłopak został ochrzczony imieniem Kaspar.

Z późniejszych badań wyniknęło, że oba listy zostały napisane w tym samym czasie, tą samą ręką, tym samym atramentem, na tym samym rodzaju papieru. Kim był nadawca listów? Czy ta sama osoba przyprowadziła Kaspara na plac? Jak właściwie się na nim znalazł? I dlaczego ktoś po tylu latach w zamknięciu postanowił go uwolnić…?

Kim jest Kaspar?

Nastolatek trafił na komisariat policji, ale z przesłuchania nic nie wyniknęło – tożsamości chłopca nie udało się ustalić. Przełom nastąpił, gdy wręczono mu atrament i papier, na którym wyraźnie napisał słowa „jeździec” i „Kaspar Hauser”. Z pierwszego raportu wydanego przez lekarzy biorących udział w przesłuchaniach wynikało, że Kaspar nie znał żadnych konwencji społecznych i towarzyskich, nie miał właściwie żadnego wyobrażenia o ludziach:

Ów młody człowiek nie ma pomieszanych zmysłów ani głupoty, ale oczywistą wydaje się rzeczą, iż w najniegodziwszym sposobie usunięty od wszelkiego społeczeństwa z ludźmi, wychowany był w stanie na pół dzikim, jak to nawet i stąd widać, iż znieść i ścierpieć nie może żadnej strawy, oprócz razowego chleba i wody.”

 

Chłopiec spędził kilka kolejnych miesięcy w posterunkowej wieży, służącej za więzienie. Odwiedzali go doświadczeni badacze i uczeni z całej Europy, był poddawany licznym testom i (często okrutnym) eksperymentom, służącym przystosowaniu do norm i zasad obowiązujących w społeczeństwie. Wielokrotnie – we własnym domu – przesłuchiwał go także naczelnik magistratu, burmistrz Binder. Chłopcem zainteresowała się niemal cała Europa i nie bez powodu nazywano go jej „maskotką”. Wszyscy chcieli odkryć na ile Kaspar jest inny od reszty i na czym ta „inność” właściwie polega.

W ciemności

Po wielu miesiącach przesłuchań i badań wydano publiczne obwieszczenie, w którym opisano dotychczasowy żywot Kaspara. Śledczym udało się ustalić, że zanim trafił na plac, mieszkał w małej, podziemnej izbie, w której niewielkie, podłogowe okienka były zasłonięte stosem drewna – chłopiec nigdy wcześniej nie widział słońca. Nie widywał także ludzi – prócz nieznajomego mężczyzny, który przynosił mu jedyne pożywienie, jakie Kaspar znał – chleb i wodę.

Kadr z filmu „Zagadka Kaspara Hausera” w reż. Wernera Herzoga. W tytułowej roli wystąpił niemiecki aktor, Bruno S. (źródło: theguardian.com)

Dni spędzał siedząc na podłodze i bawiąc się drewnianymi konikami. W jednym rogu izby postawiony był kubeł z przykryciem, służący do załatwiania naturalnych potrzeb, w drugim – siennik, na którym Kaspar spał. Podziemny loch był niewielki, chłopiec nie był w stanie stać w nim i chodzić – siedział w skurczonej postawie (stąd zapewne pokraczny, dziecięcy chód i zwyrodnienia stawów). Kiedy Kaspar zasypiał (snem głębokim, gdyż podawano mu opium), nieznajomy pojawiał się w izbie z chlebem i wodą, przebierał go, obcinał mu włosy i paznokcie. Kaspar nie potrafił powiedzieć ile lat spędził w podziemnym więzieniu – nie znał pojęcia czasu.

Pewnego dnia drzwi do izby otworzyły się –  „opiekun” Kaspara przyniósł chłopcu książki i kazał uczyć się czytania i pisania obiecując, że wkrótce zaprowadzi go do ojca. Kilka dni później razem ruszyli w  kilkudniową podróż w stronę Norymbergi. Gdy dotarli na miejsce, mężczyzna wręczył chłopcu list i bez słowa wyjaśnienia zostawił go na miejskim placu.

Niezwykłe zdolności

Po trzech miesiącach od zjawienia się w Norymberdze i wielokrotnych próbach przystosowania Kaspara do społeczeństwa, chłopiec został oddany na półtora roku pod opiekę i na nauki do profesora Georga Friedricha Daumera, naukowca, przyrodnika, poety i filozofa. Profesor szkolił Kaspara i kontynuował eksperymenty, które rzekomo dowiodły cudownych zdolności chłopca. Kaspar podobno świetnie widział w ciemności – odróżniał w niej nie tylko kształty, ale i kolory. Potrafił z daleka rozpoznać człowieka po jego kroku, odróżniał gruszkę, jabłko i śliwkę po samym zapachu liścia. Podobno był w stanie policzyć szyby w oknach domów osadzonych ponad pół mili dalej. Miał nadzwyczajny słuch i świetną pamięć, szybko (jak na chłopca o psychice sześciolatka) robił postępy w nauce.

Rysunek wykonany przez Kaspara (źródło: Wikipedia Commons)

Oprócz niesamowitych zdolności, wciąż miał trudności z przystosowaniem się do życia w społeczeństwie. Bał się swojego odbicia w lustrze i wizerunku Jezusa na krzyżu, dostawał ataku paniki na widok krzywdzonych owadów, nie potrafił odróżnić przedmiotów żywych od martwych. Nie znał poczucia wstydu – często wypróżniał się publicznie. Jego ulubionym zajęciem było siedzenie na podłodze z wyciągniętymi prosto nogami i zabawa drewnianymi konikami. Uwielbiał też patrzeć w rozgwieżdżone niebo – wyznał kiedyś, że to najpiękniejsze, co widział w życiu i żałował, że tajemniczy, nieznajomy opiekun nie dał mu szansy zobaczyć tego wcześniej.

 

„Dziecię Europy”

Zadziwiająco szybkie postępy w nauce i brak większych, zdrowotnych dolegliwości (mimo dzieciństwa spędzonego w izolacji, bezruchu i wszechobecnym mroku oraz ubogiej diety) budziły nieufność nie tylko badaczy, ale także zwykłych obywateli.

Paul Johann von Feuerbach, wieloletni protektor Kaspara (źródło: wikiepdia.org)

W książce Leonarda Shengolda „If you can’t trust your mother, who can you trust? Soul Murder, Psychoanalysis, and Creativity” cytowana jest wypowiedź Paul Johanna von Feuerbacha, niemieckiego prawnika i uczonego, wieloletniego protektora Kaspara, w której naukowiec stwierdza, że umysłowa kondycja Kaspara żyjącego w lochu to kondycja człowieka tonącego w czymś w rodzaju „głębokiego snu”, stuporu, z którego trudno się obudzić. Społeczeństwo wymuszało jednak na chłopcu przystosowanie do obowiązujących norm, które w końcu zaczęło przynosić upragnione skutki. Badacze stawali się świadkami stopniowego rozwoju umysłowego i fizycznego Kaspara, do którego nieustannie przybywały setki odwiedzających. Kilka wpływowych osób upatrywało w chłopcu fizycznego podobieństwa chłopca do zmarłego dziesięć lat wcześniej wielkiego księcia Badenii Karola Ludwika. Kaspar stał się fenomenem na skalę Europy, zaczął bywać na towarzyskich salonach Norymbergi, nauczył się jazdy konnej, nabrał ogłady, pisał pamiętniki, a nawet autobiografię. Wciąż jednak sprawiał wrażenie zamkniętego w swoim świecie, wrażliwego dziecka, które „wrzucono” w obcą mu rzeczywistość.

 

Z rąk do rąk

17 października 1829 roku około 11 rano, wracając z lekcji katechezy, Kaspar został uderzony tasakiem w głowę przez zakapturzonego człowieka. Znaleziono go kilka godzin później, zalanego krwią w piwnicy, do której wbiegł w stanie szoku tuż po ataku.

Rzeźba autorstwa Jaume Plensy przedstawiająca postać Kaspara (źródło: geocaching.com)

Trzy dni później opisał zdarzenie mówiąc, że morderca, zadając cios, miał powiedzieć „Musisz umrzeć, zanim opuścisz Norymbergę” głosem, który wydał się Kasparowi znajomy – pamiętał go z dzieciństwa. Sprawcy ataku nigdy nie odnaleziono. Szybko pojawiły się pogłoski mówiące o tym, że Kaspar wszystko zmyślił i zapewne zranił się sam. Profesor Daumer (pod pretekstem względów bezpieczeństwa) postanowił przenieść chłopca pod opiekę radcy magistraturalnego, Johanna Biberbacha. Po kilku miesiącach Kaspar został ponownie przeniesiony (rzekomo z  powodu awantury, podczas której nieomal postrzelił się z pistoletu). W maju 1830 roku Hauser trafił pod opiekę barona Gottlieba von Tuchera, który – po początkowym entuzjazmie, uznał go za nałogowego łgarza. Wkrótce postacią Kaspara zainteresował się angielski arystokrata, lord Philip Stanhope. Zabiegał o względy chłopca komplementami, prezentami i obietnicą nagrody 500 guldenów za dostarczenie informacji o zamachowcu i pochodzeniu Kaspara. W 1831 roku lord posłał Kaspara do miasteczka Ansbach, kilkadziesiąt kilometrów pod Norymbergę, do rodziny Johana Mayera w celu dalszego kształcenia chłopca i z zamiarem zabrania go wkrótce ze sobą do Anglii (z obietnicy nigdy się nie wywiązał). Von Feuerbach załatwił chłopcu pracę pisarza w miejscowej kancelarii prawnej, a Kaspar rozpoczął spokojne życie mieszkańca prowincji, z dala od celebryckich salonów i wszechobecnego zainteresowania.

Śmiertelny atak

14 grudnia 1833 roku Kaspar został zwabiony do ogrodów dworskich w Ansbach obietnicą poznania prawdy o swoim pochodzeniu. W ogrodzie podobno zaczepił go wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu pytając czy jest Kasparem Hauserem. Gdy ten potwierdził, mężczyzna zadał mu cios nożem w pierś. Mimo, że rana z początku wydawała się niegroźna, Kaspar zmarł 17 grudnia 1833 roku, do końca twierdząc, że napastnikiem był ten sam co poprzednio mężczyzna w czerni. Funkcjonariusze policji na miejscu ataku znaleźli podobno jedwabną sakiewkę z karteczką z bardzo enigmatyczną informacją, napisaną po niemiecku lustrzanym odbiciem o treści:

Hauser będzie w stanie opowiedzieć wam dokładnie, jak wyglądam i skąd jestem. Dla oszczędzenia mu w tej mierze pracy, powiem wam sam skąd przychodzę. Przychodzę od — bawarskiej granicy. — Nad rzeką — Nawet i imię wam moje powiem: M. L. O.”

Plotki głoszą, że w treści pisma można było odnaleźć charakterystyczne dla Kaspara błędy gramatyczne i ortograficzne, a kartka była złożona w trójkąt, jak zwykł robić to Kaspar, ten zaprzeczył jednak, że okaleczył się sam. Sprawcy ataku nie udało się zidentyfikować, a prawdę o tym, jak było naprawdę, Kaspar zabrał ze sobą do grobu.

Hauseromania

20 grudnia Kaspar został pochowany na cmentarzu w Ansbach, gdzie po dziś dzień stoi nagrobek z epitafium: „Tu spoczywa Kaspar Hauser, zagadka swoich czasów. Narodził się w nieznanych okolicznościach, jego śmierć owiana jest tajemnicą”. Po latach na miejscu wzniesiono także pomnik z napisem: „Tu nieznany został zabity przez nieznanego”.

Kadr z filmu „Legenda Kaspara Hausera” Davide Manuli z Vincentem Gallo w roli Kaspara (źródło: italyformovies.it)

Zagadkowa postać „sieroty Europy” budziła jednak zainteresowanie jeszcze przez wiele lat (mówiło się wręcz o „hauseromanii”). W 1908 roku niemiecki pisarz Jakub Wassermann napisał powieść zatytułowaną „Kasper Hauser, czyli dziecię Europy”, która błyskawicznie stała się bestsellerem. W 1924 roku, w zrujnowanym zamku leżącym ok 40 km od Norymbergi pewna pisarka odkryła podobno wąską kryjówkę między stropem parteru a podłogą pierwszego piętra. W izbie na ścianie widniała sylwetka konia, namalowana dziecięcą ręką. Niemal 60 lat później zamek kupiło pewne małżeństwo, odkrywając podczas remontu spróchniałą figurkę konia. Późniejsze badania dowiodły, że drewno, z którego wykonano zabawkę, pochodziło z dwóch pierwszych dekad XIX wieku. W 1974 roku powstał film Wernera Herzoga inspirowany historią chłopca – „Zagadka Kaspara Hausera” (oryginalny tytuł filmu brzmi „Każdy za siebie i Bóg przeciw wszystkim”). W 1996 roku na zlecenie niemieckiego czasopisma „Der Spiegel” dokonano analizy krwi z poplamionego ubrania chłopca, odnalezionego w policyjnych archiwach. Analiza wykluczyła domniemane pokrewieństwo z dynastią Księcia Badenii. W 2002 roku badania powtórzono, tym razem analizując m.in. DNA kosmyka włosów – powtórna analiza wykazała, że materiał genetyczny różni się tylko w jednym punkcie, a to ani nie potwierdza, ani w stu procentach nie wyklucza powiązania Kaspara z książęcą rodziną. Jak było naprawdę – tego już się nie dowiemy.

„Piekło to inni”

W słowach sędziego Feuerbacha, protektora chłopca, odnajdujemy smutną prawdę na temat Kaspara:

Ten człowiek narodził się dopiero będąc dorosłym. Hauser był namiastką człowieka, bez rozumu, bez mowy, niecywilizowany jak ktoś, kto spadł z innej planety. Dopiero, gdy trafił niespodziewanie w nowe otoczenie, rozwijać się zaczęło się w nim to, co spontanicznie ludzkie. A gdy został zamordowany, zaczęto w nim szukać jakiejś deformacji. Nikt wtedy nie spostrzegł, że deformacja ta tkwiła w społeczeństwie, które chce mierzyć wszystkich jedną miarą”.

Grób Kaspara Hausera na cmentarzu miejskim w Ansbach (źródło: wikipedia.org)

Kaspara ominęły lata dzieciństwa i wczesnej młodości, nie miał szansy przeżyć życia tak, jak reszta społeczeństwa, w odpowiednim czasie przystosować się do obowiązujących powszechnie reguł. „Pojawił się” na świecie ponownie nagle i nie z własnej woli. Na najważniejszym etapie życia pozbawiony rodzicielskiej opieki, poczucia bezpieczeństwa, bliskości drugiego człowieka, świadomości funkcjonowania świata i wartości relacji, trafił do obcej mu rzeczywistości i natychmiast stał się obiektem, przedmiotem badań, przerzucanym z rąk do rąk jak zabawka – przy aplauzie ówczesnego mieszczaństwa, dla którego śledzenie losów chłopca było rozrywką. Nie dano mu szansy pielęgnować swojej wrażliwości, odebrano mu intymność, w trosce o „społeczne dobro”. Większego cierpienia doznawał nie wtedy, gdy żył w ciemnym lochu, ale wówczas, gdy „narodził się” na nowo na placu. W swojej autobiografii napisał podobno, że wolałby umrzeć, niż ponownie przejść przez piekło, jakie zgotowali mu ludzie, próbując na siłę zabić w nim „innego”. Kiedy faktycznie umierał – jego dusza tak naprawdę już była martwa.

 

 

Premiera „Kaspara Hausera” w Teatrze Współczesnym w Szczecinie

Premiera spektaklu o Kasparze Hauserze już 8 grudnia o 19:00 na Dużej Scenie. W roli Kaspara – muzyczny duet SIKSA (Alex Freiheit i Piotr Buratyński). W obsadzie zobaczymy też Marię Dąbrowską, Ewę Sobiech, Beatę Zygarlicką, Magdalenę Wrani-Stachowską, Joannę Matuszak, Roberta Gondka, Wiesława Orłowskiego, Adama Kuzycza-Berezowskiego, Wojciecha Sandacha, Michała Lewandowskiego i Konrada Betę. Reżyseruje Jakub Skrzywanek, a za scenariusz (na podstawie powieści „Kasper Hauser” Jakuba Wassermanna) i dramaturgię odpowiada Grzegorz Niziołek. Scenografię i reżyserię świateł przygotowuje Agata Skwarczyńska, kostiumy – Tomasz Armada, muzykę – duet SIKSA wraz z Konstantym Usenką, a choreografię – Agnieszka Kryst.

 

Pisząc artykuł, korzystaliśmy z książek:

* M. Frey „Kaspar Hauser czyli opis nieodkrytych tajemnic tyczących się jego wychowania, cierpień i śmierci” Armoryka, Sandomierz 2018
* Shengold „If you can’t trust your mother, who can you trust? Soul Murder, Psychoanalysis, and Creativity” KARNAC, Londyn 2013

oraz artykułów zamieszczonych na stronach:

* www.polskieradio.pl („Przypadek Kaspara Hausera”)
* www.rp.pl („Kaspar Hauser – ofiara czy oszust?”)
* www.tvp.info („Chłopiec bez przeszłości. Tajemnica Kaspara Hausera fascynuje do dziś”).

Ads

facebook