Pojąć człowieka – pojąć Bergmana

W skórzanej marynarce i berecie, z zawadiackim uśmiechem na ustach i nostalgią w oczach. Od dziecka bojący się ptaków, cierpiący na chroniczne bóle brzucha, ojciec dziewięciorga dzieci i pięciokrotnie – mąż. Wrażliwiec czy wieczny chłopiec? Gigant światowego kina czy zagubiony w rzeczywistości syn pastora? Jaki był Ingmar Bergman? I czy jego życie można właściwie opowiedzieć w kilku akapitach…? W stulecie narodzin artysty przyglądamy się jego losom.
Życie jak film

W tym roku mija setna rocznica urodzin Ingmara Bergmana – autora czterdziestu ośmiu filmów (do większości z nich napisał scenariusz), ponad stu trzydziestu przedstawień teatralnych, dziesięciu spektakli telewizyjnych, blisko trzydziestu słuchowisk radiowych, kilkunastu dramatów i dwóch książek o swoim życiu. To szczególny czas, w którym warto przedstawić go nie tylko jako wielkiego reżysera (w tej roli znamy go już wszyscy), ale przede wszystkim jako człowieka z krwi i kości, ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami, słabościami i fascynacjami.

Przyjrzenie się biografii Ingmara Bergmana to fascynująca podróż, która ma w sobie jakiś element zanurzenia – tak wiele wątków, opowiedzianych z tak wielu perspektyw, spojrzenia krytyczne i surowe, przychylne i pobłażliwe. Wypowiedzi członków jego rodziny, byłych żon i kochanek, analizy specjalistów od biografii, wywiady, a wreszcie intymne wyznania samego Bergmana – nie sposób nie zapaść się w historię życia tego niezwykłego, pełnego sprzeczności człowieka.

Skrypt do filmu „Persona” z notatkami reżysera (źródło: www.cinephiliabeyond.org)

Bergman sam wielokrotnie przyznawał, że opiera swoją twórczość na silnym, autobiograficznym fundamencie. Doświadczenia z dzieciństwa przenikają się z fabułą filmową na tyle często i do tego stopnia wyraźnie, że prawdopodobnie można by pokusić się o wykonanie „mapy postaci”, gromadzącej bohaterów filmowych i ich odpowiedniki z prawdziwego życia reżysera.

„Żelazny gorset obowiązku”

Ingmar Bergman urodził się 14 lipca 1918 roku w Uppsali, niewielkim mieście położonym na północ od Sztokholmu. Przyszedł na świat jako syn pastora luterańskiego, Erika Bergmana i jego żony, Karin (z domu Akerblom). Dzieciństwo trójki dzieci (Ingmar miał siostrę Margaretę i brata Daga) nie należało do kolorowych. W swojej intymnej biografii, „Laterna magica”, Bergman pisze:

Nasze wychowanie opierało się w przeważającej mierze na pojęciach takich jak grzech, przyznanie się do winy, kara, przebaczenie i łaska, na konkretnych czynnikach w stosunkach dzieci i rodziców między sobą i Bogiem. Była w tym jakaś logika, którą akceptowaliśmy i zdawało nam się, że ją rozumiemy. […] Nigdy nie słyszeliśmy o wolności i jeszcze mniej wiedzieliśmy, jak smakuje. W systemie hierarchicznym wszystkie drzwi są zamknięte.

Rysunek zatytułowany „Dla mamy od Putte” , 1939. „Putte” po szwedzku znaczy „malec, mały chłopiec”. Tak na Ingmara w dzieciństwie pieszczotliwie mawiali rodzice. (źródło: www.pinterest.com)

Jak wyglądała codzienność małego Ingmara? Był dzieckiem chorowitym, z licznymi dolegliwościami. Aby nie zarażać rodzeństwa, często bywał w domu babci i wspomina ten czas jako błogi, magiczny, pełen wzajemnego zrozumienia i zaufania. Atmosfera panująca w rodzinnym domu na plebanii była niestety zgoła inna. Bergman w szczegółach opisuje upokorzenia, jakich doznawał i jak niszcząco wpłynął na jego dzieciństwo świat dorosłych. „Przetaczał się on przez świat dziecka jak walec parowy, jak fala pożogi, która unicestwia, niszczy i ze ślepą bezwzględnością odziera ze wszystkiego”, wspomina w wywiadzie udzielonymi Jörnowi Donnerowi. Rodzina pastora, wystawiona przecież na widok publiczny, musiała trzymać się sztywno wyznaczonych zasad. Rodzice splątani byli obowiązkiem – on wobec kościoła, ona wobec domu. W życiu Karin i Erika nie było miejsca na rozczulanie się nad dziećmi, na porządku dziennym były „spowiedzi na kanapie” w ojcowskim gabinecie. Bergman otwarcie mówi o samoponiżaniu, które dokonywało się podczas tych osobliwych spotkań z ojcem. Codziennością w życiu małego Ingmara były surowe kary – bicie, zamykanie w ciemnym pokoju, okrutne, metodyczne chłostanie, zakaz jedzenia, uderzenia trzciną po dłoniach, wymowne, lodowate milczenie rodziców, konieczność przepraszania za wszystko i bezustanne poczucie winy. Bergman w wywiadach  porównuje te metody do „tresowania małpki”:

Celem było nie ukształtowanie dziecka, a złamanie, wszystko jedno, jakimi metodami. To była walka na śmierć i życie – albo pokonani zostali rodzice, albo dziecko.

 

Karin i Erik Bergman, 1918 (źródło: www.ingmarbergman.se)

Stosunki z ojcem Ingmar miał chłodne, właściwie niewiele wiadomo na ich temat. Z matką łączyła go skomplikowana więź – od wczesnego dzieciństwa robił wszystko, by zwrócić na siebie jej uwagę (łącznie z symulowaniem choroby). Szukał niezawodnej drogi do jej serca, a swoje uczucia wyrażał w listach, które często do siebie pisywali.

Nakręcił nawet krótki dokument, którego bohaterką jest Karin:

Matka Bergmana wykazywała olbrzymią cierpliwość w relacji ze swoim mężem, którą otwarcie nazywała trudną. Autokratyczny, wybuchowy ojciec, matka, która dyktuje innym jak powinni żyć, a to wszystko za pozorną fasadą harmonii i wzajemnej wyrozumiałości, którą przecież musi okazywać sobie idylliczna rodzina pastora – oto tło dla rodzącej się dojrzałości młodego Ingmara.

Bergman kochał matkę ponad wszystko i mimo wszystko – być może jego nieudane związki to efekt nieustannej próby odnalezienia Karin w tak wielu różnych kobietach…?

Kobiety Bergmana

Podobno nie był zwykłym podrywaczem. Nie przywiązywał dużej wagi do wyglądu – wręcz przeciwnie – przyciągał raczej swoją nonszalancją. Podobno nie rozstawał się ze sfatygowaną, skórzaną marynarką (nosił ją na przestrzeni lat, będąc w kilku związkach – może była dla niego symbolem wolności i braku gotowości do zmian…?). Nie przynosił kobietom kwiatów, nie adorował, a jednak uwodził niezwykłą charyzmą i hipnotyzującym spojrzeniem. W związek małżeński wszedł aż pięciokrotnie, uwikłał się także w kilka rozwodów – nie tylko własnych. Zmuszony był zeznawać jako świadek, opowiadając o swoich intymnych stosunkach z kobietami, które zdradzały mężów.

Bibi Andersson i Liv Ullmann w filmie „Persona” (źródło: www.berlinale.de)

Kobiety Ingmara Bergmana to wyraziste postacie ze świata sztuki, są wśród nich aktorki, tancerki, pianistka. Pierwszą jego żoną była australijska choreografka i tancerka, Else Fisher. Z tego związku narodziła się też pierwsza córka Bergmana, Lena. Oczywiście miłosne życie reżysera zaczęło się już wcześniej (jedna z kobiet, z którymi był związany, Karin Lannby, była prawdopodobnie pierwowzorem bohaterki filmu „Kobieta bez twarzy”). Radość państwa młodych nie trwała jednak długo – niedługo później Bergman poznał przyjaciółkę Else, również choreografkę – Ellen Lundström, mężatkę, która zawróciła mu w głowie. Wkrótce później na świat przyszła Eve Josefine. Odpowiedź na pytanie czy była córką Bergmana, czy też męża Ellen, pozostaje niejednoznaczna, ze związku z reżyserem urodzili się natomiast Jan, Mats i Anna. Mimo udanego małżeństwa z Ellen, kilka lat później Bergman poznaje piękną, niebieskooką dziennikarkę, Gun Grut, z którą ze Sztokholmu ucieka do Paryża. Zdrada wobec Ellen (i przypadkowe spotkanie żony i kochanki w paryskim teatrze) na długo zapadły Ingmarowi w pamięci. Napisze potem w „Laterna magica”:

Zakochanie, które uzyskało czas i sposobność, by się swobodnie rozwinąć, otworzyło zamknięte przestrzenie, mury runęły, oddychałem. Zdrada wobec Ellen i dzieci była gdzieś jak we mgle, stale obecna, ale dziwnie pobudzająca.

Z małżeństwa z Gun narodził się trzeci syn (a szóste dziecko) Ingmara, Johan Ingmar Daniel.

Czy na tym koniec miłosnych podbojów reżysera? Nic bardziej mylnego! W jego życiu pojawiła się bowiem młodsza o piętnaście lat aktorka, Harriet Andersson. Rozkochała w sobie Ingmara nie tylko pięknem zewnętrznym i fascynującą aurą erotyzmu, ale także niezwykle wrażliwą osobowością i, jak mówił, „zmysłowym stosunkiem do kamery”. Fascynacja okazała się być na tyle silna, że Harriet zagrała główną rolę w filmie „Wakacje z Moniką”. Aktorka zaszła w ciążę, Bergman chciał, żeby dokonała aborcji. Do zabiegu jednak nigdy nie doszło, bowiem w wyniku komplikacji Harriet poroniła.

Niedługo trwał związek Bergmana z Harriet, wkrótce aktorka musiała ustąpić miejsca kolejnej młodej piękności – aktorce Bibi (uwaga, zbieżność nazwisk przypadkowa!) Andersson, późniejszej bohaterce „Persony”, „Siódmej pieczęci” czy filmu „Tam, gdzie rosną poziomki”.

Käbi Laretei i Ingmar Bergman koło hotelu Siljansborg w prowincji Dalarna (źródło: www.aphelis.net)

I ten związek nie przeszedł próby czasu – Bergman poznał bowiem słynną pianistkę, Käbi Laretei, która wkrótce została jego czwartą żoną. Z tego związku narodził się syn Bergmana, Daniel. Również ta relacja okazała się być nietrwała – Ingmar zakochał się w przyjaciółce Bibi Andersson, aktorce Liv Ullmann. Jak każdy poprzedni związek, ten również pełen był namiętności.

Swoje uczucia do Bergmana Liv opisuje w autobiografii, w „Przemianach”:

Nasza bezbrzeżna potrzeba wzajemnego kontaktu, kontaktu z tym, co reprezentuje druga osoba. […] Weszliśmy nawzajem w swoje życie zbyt wcześnie i zbyt późno. Ja szukałam całkowitego bezpieczeństwa i opieki. […] On szukał matki. Ramion, które się ku niemu otworzą, ciepła i prostoty.

Liv również zagrała w „Personie” u boku Bibi, a także w kilku innych filmach reżysera. Ta historia miłosna trwała pięć lat i zaowocowała darem w postaci ósmego dziecka Ingmara – córki Linn.

Ingrid von Rosen i Ingmar Bergman (źródło: www.xlsemanal.com)

Ostatnią kobietą w życiu reżysera była Ingrid von Rosen, o której mówiono, że spośród wszystkich jego kobiet najbardziej przypomina Karin, matkę Bergmana. To w Ingrid znalazł Bergman partnerkę i opiekunkę na resztę życia. Z ich małżeństwa narodziła się córka, Maria von Rosen. Niestety Ingrid zmarła na raka żołądka w wieku sześćdziesięciu pięciu lat, co Ingmar mocno przeżył.

A było ich dziewięcioro…

Bergman sam postawił sobie diagnozę w „Laternie” – pisał o tym, że jest opętany seksem, który zmusza go do „ustawicznych wiarołomstw i przymusowych postępków”, że jest „dręczony pożądaniem, strachem, lękiem i wyrzutami sumienia”. Jednocześnie sam siebie określał jako wielkiego przyjaciela kobiet i mężczyznę „wiernego, choć nader podejrzliwego”. Co wiemy na temat jego relacji z dziećmi? Czy ustawiczne poczucie winy, tak znajome od najmłodszych lat dzieciństwa,  dręczyło go w także w tej kwestii, czy też okazał się być przykładnym ojcem? Niezwykle ucieszyły go narodziny pierwszej córki, w późniejszych latach odwiedzał jednak dzieci na tyle rzadko, że jedna z córek podczas wizyty w ogóle go nie poznała. Dzieci próbowały spełniać oczekiwania ojca, jednocześnie widując go na tyle rzadko, że trudno było stworzyć im trwałą więź. Na pomysł pojednawczej kolacji rodzinnej wpadła pewnego dnia Ingrid von Rosen, spotkanie nie zakończyło się jednak sukcesem. Veronica Ralston, siostrzenica Ingmara twierdzi, że członkowie jego rodziny (także dzieci) odgrywali w jego życiu role drugoplanowe, „a jeśli ktoś został w takiej roli obsadzony, nie może rościć sobie pretensji do odgrywania głównej roli, zarezerwowanej dla niego”, cytuje Ralston Thomas Sjöberg, autor książki „Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada”.

Jan, Anna, Mats i Eva – dzieci Bergmana, wraz z matką Ellen Lundström (materiały prasowe wyd. Albatros)

Bergman nie był wobec siebie bezkrytyczny. Wręcz przeciwnie, wielokrotnie rozliczał siebie samego z popełnionych krzywd. Przyznawał, że nie ufa nikomu, nikogo nie kocha i za nikim nie tęskni. „Nie czułem miłości do nikogo i do niczego, a już najmniej do siebie samego”, pisał w swojej autobiografii.

Wiemy już, że Bergman miał trudne dzieciństwo, widzimy niestałość relacji i potrzebę kontroli. Obserwując matkę, zamkniętą w zbroję konwenansu, trzymającego się sztywno zasad ojca, widząc niemoc wyjścia poza schemat, wydaje się, jakby Bergman nieustannie szukał w życiu czegoś, wobec czego będzie mógł się zbuntować. Jednocześnie do perfekcji opanował umiejętność, dzięki której zawsze go usprawiedliwiano, wybaczano mu. Wywarł ogromny wpływ na życie wszystkich kobiet, z którymi się związał. Przypisał im konkretne role w życiu, ale i w filmie. Mówimy przecież o wielkim artyście, jednym z najważniejszych twórców światowego kina. A zatem jaki Bergman był na planie?

Szorstki, ale skuteczny

W szwedzkim czasopiśmie „Nutid” z Bergmanem na okładce, autor opisuje szczegółowo techniki, jakie reżyser opanował we współpracy z ekipą na planie. Jak pisze Sjöberg, „jako reżyser jest diabelski, ale skuteczny. Szydzi, depcze, niszczy ego aktorów”. Autor artykułu twierdzi, że:

„Ostają się przy nim tylko ci, którzy zamieniają się w posłuszne narzędzia służące do realizacji jego intencji. Jest też dobrym psychologiem: nie tylko dokładnie wie, czego chce od aktorów, ale też umie to od nich wyegzekwować – poprzez zwykłą, spokojną rozmowę, wybuchy histerii albo psychiczną torturę”.

Ingmar Bergman i operator Sven Nykvist na planie (źródło: www.cinephiliabeyond.org)

Nie widać tego tyrana w wywiadach, które można obejrzeć w Internecie. Z ekranu spoziera dojrzały mężczyzna o nieco smutnym spojrzeniu, pewien tego, co mówi, przepuszczający rzeczywistość przez filtr swojej wrażliwości. Sam o sobie mówi, że nosi w sobie „ustawiczny niepokój”, który wymaga kontroli, czuje lęk, przed tym, co nieznane, czego nie da się przewidzieć. W swojej pracy jest pedantyczny, „pośredniczy, organizuje, rytualizuje”. Nie zależy mu na tym, aby rzeźbić z chaosu – przyznaje, że dla niego takie podejście to amatorszczyzna, której nie znosi. Nie lubi zgiełku, wybuchów uczuć, nie widzi w pracy twórczej miejsca na własne komplikacje.

Chcę mieć spokój, porządek i uprzejmość. Tylko tak możemy przybliżyć się do bezkresu. Tylko tak rozwiążemy zagadki i nauczymy się mechanizmów powtarzania. […] Moja intuicja odzywa się szybko i wyraźnie, jestem totalnie obecny, maska jest filtrem. Nic nieistotnego, prywatnego nie może przeniknąć na zewnątrz. Niepokój utrzymywany jest w ryzach.

Ślad Bergmana

Burzliwe życie miłosne, dzieciństwo pełne przykrych doświadczeń, nieoczywiste życiowe wybory. Decyzje lepsze i gorsze, a przy tym niezwykły kunszt pracy, do której – w przeciwieństwie do prywatnego życia – nie ma wstępu chaos. Mężczyzna w skórzanej kurtce i berecie, z chroniczną nerwicą żołądka, silnie związany z matką, nonszalancko romantyczny w relacjach z kobietami, nieidealny ojciec, surowy reżyser, syn pastora, którego przeklinał za dzieciństwo, uważny obserwator, który trudne doświadczenia przekuł w sztukę. Indywidualność tak skrystalizowana, postać tak bardzo „osobna” i nieprzenikniona, trwająca niezmiennie i dziwnie bliska – nie sposób opowiedzieć o nim krótko. Kim tak naprawdę był Bergman? Kiedy był naprawdę sobą…?

Bergman uwieczniony przez fotografa Irvinga Penna (źródło: www.metmuseum.org)

Tadeusz Szczepański w obszernym wydawnictwie pt. „Zwierciadło Bergmana” pisze:

Przeglądając się w wyobrażonych losach swoich sobowtórów, wpatrując się z hipnotyczną pasją w zwierciadło filmowego ekranu, Bergman zdawał się podzielać paradoks Oscara Wilde’a:

„Człowiek jest najmniej sobą, kiedy przemawia we własnym imieniu, daj mu maskę, a powie Ci prawdę”.

Nie od dziś wiemy, że na Bergmana potrzeba czasu i głębszej refleksji. Jego twórczość, wyrafinowana i dyskursywna, nie daje oczywistych odpowiedzi ani wskazówek. Nie podejmuje z drugiej strony Bergman abstrakcyjnych dylematów moralnych. Rozwiązań podejmują się bohaterowie z krwi i kości, ulegający namiętnościom, do cna „ludzcy” i prawdziwi. Niech zatem autobiograficzne wątki pozostaną konturem dla opowieści, które snuje artysta. Czy zobaczymy w tym element autoterapii, oswajania rzeczywistości i koszmarnych przeżyć, czy po prostu czysty akt twórczy – to już zależy tylko od nas. A czas pokaże na jak długo i w jakim wymiarze Bergman w nas pozostanie.

Ciekawostka:

Ingmar Bergman napisał scenariusz do filmu pt. „Dobre chęci”, szwedzkiego melodramatu z 1992 roku. Historia jest rekonstrukcją wydarzeń z życia rodziców Bergmana, które reżyser zaczerpnął z dzienników matki, Karin Bergman. Tytuł być może sugeruje intencje surowych rodziców.

 

Przygotowując artykuł, korzystaliśmy z następujących źródeł:

Ingmar Bergman, Laterna magica, Czytelnik, Warszawa 1991
Ingmar Bergman. W opinii krytyki zagranicznej, wybór i oprac. Donata Zielińska, Filmoteka Polska, Warszawa, 1987
Tadeusz Szczepański, Zwierciadło Bergmana, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2007
Thomas Sjöberg, Ingmar Bergman. Miłość, seks i zdrada, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2018
Liv Ullmann, Przemiany, Wydawnictwo Iskry, 1988

  • specjalistka ds. literackich i promocji Teatru Współczesnego w Szczecinie

Ads

facebook