Od czwartku do niedzieli na dużej scenie arcykomedia Gogola – „Ożenek”, czyli przezabawna historia o… niezbyt szczęśliwej miłości w świecie, gdzie liczy się tylko pieniądz.

Nikołaj Gogol, jeden z rosyjskich mistrzów gatunku, napisał „Ożenek” w 1842 roku, jako satyrę na obyczajowość ówczesnej Rosji. Źródła podają, że podczas premiery doszło do skandalu. Zbulwersowany treścią sztuki car Mikołaj wstał i wyszedł, a za nim reszta publiczności. Co mogło tak obrazić widzów? Najtrudniejsza okazała się chyba prawda o nich samych – poległym w gruzach ideale miłości, o małżeństwie, które niejednokrotnie zostaje jedynie transakcją handlową i wzajemną wymiana korzyści.

Dziś komedia Gogola przede wszystkim śmieszy, ale wcale nie pozostaje tak odległa od rzeczywistości. Choć funkcja swatki nie odgrywa już tak „zawodowej” roli jak w „Ożenku” istnieją inne narzędzia łączące ludzi w pary, jak portale randkowe, czy formy aranżowanych spotkań. Również w tym przypadku, zanim nastąpi wybuch uczuć liczy się przecież także status majątkowy, społeczny, czy wykształcenie. Małżeństwo, które, przynajmniej w oficjalnym obiegu, służy rozkwitowi miłości i pielęgnowaniu domowego ogniska, przez lata było (i bywa również dziś) relacją kupujący – sprzedający, gdzie córkę „wydaje” ojciec razem z częścią majątku.

W spektaklu Justyny Celedy pojawia się jednak inny rodzaj dowcipu – nie ma już zaborczych rodziców, bo potencjalni kandydaci do małżeństwa nie są już pierwszej młodości. Otwiera się więc nieco nowa perspektywa i kolejny temat – presji małżeństwa, presji wpisania się w układ społeczny, który gwarantuje sens życia. Ale czy na pewno?

W przedstawieniu całą feerię barwnych postaci stworzył zespół dwunastu aktorów (Beata Zygralicka, Anna Januszewska, Maria Dąbrowska, Magdalena Myszkiewicz, Dominika Kimaty, Jacek Piątkowski, Arkadiusz Buszko, Marian Dworakowski, Wojciech Sandach, Adam Krzycz-Berezowski, Wiesław Orłowski) wśród których wyjątkową rolę wykreowała Maria Dąbrowska uhonorowana w 2011 roku przez szczecińska publiczność „Bursztynowym Pierścieniem”. Przedstawienie Justyny Celedy warto obejrzeć także z wielu innych powodów, choćby rozmachu inscenizacyjnego – olbrzymiej, mobilnej scenografii i unikalnej sceny spotkania z zalotnikami, która obywa się częściowo… w powietrzu.

  • kuratorka projektu "Dorosłość", autorka książki "Teraz! Ilustrowana historia Teatru Współczesnego w Szczecinie"

Ads

facebook