Ach, gdyby odpowiedź była tak prosta… Tuż przed premierą „Pikniku pod Wiszącą Skałą” przyjrzymy się kilku kontekstom związanym z powieścią. Kto wie, może gdzieś w cieniu drzew i w szeleście wiktoriańskiej koronki kryje się rozwiązanie zagadki…?

„Wszyscy się zgadzali, że dzień jest wymarzony na piknik pod Wiszącą Skałą – roziskrzony letni poranek, ciepły i bezwietrzny, a za oknami na drzewach nieśplika przez całe śniadanie dzwonienie cykad i brzęczenie pszczół nad bratkami okalającymi podjazd. […] Pensjonarki z Pensji Pani Appleyard dla Młodych Dam były na nogach i spoglądały w jasne bezchmurne niebo już od szóstej, a teraz fruwały w swoich świątecznych muślinach niby chmara podnieconych motyli.”

Kadr z filmu „Piknik pod WIszącą Skałą” w reż. Petera Weira, pośrodku w blond włosach Anne Louise Lambert w roli Mirandy (źródło: empireonline.com)

Joan Lindsay – autorka, już w pierwszych zdaniach powieści maluje nam przed oczami iście filmowy obraz, który osiem lat później okiem kamery równie zmysłowo odda reżyser Peter Weir w słynnej ekranizacji. Tym samym, kilkadziesiąt lat po premierze filmu, myśląc o „Pikniku…”, od razu zanurzamy się w liryczną, senną atmosferę pewnego ciepłego popołudnia, kiedy to grupa młodych dziewcząt w strojnych, koronkowych sukniach opuszcza pensję, by już nigdy do niej nie powrócić…

Śpij, śnij…

Kontekst snu jest w tym przypadku istotny z kilku powodów. Podobno fabuła powieści przyśniła się autorce pewnej zimowej nocy. Zauroczona niezwykłą historią postanowiła od razu po przebudzeniu ją utrwalić – i tak, w ciągu zaledwie kilku tygodni, powstała powieść. Motyw snu jest także silnie wpisany w australijską, a ściślej – aborygeńską kulturę. Aborygeni nazywają Czasem Snu okres przed powstaniem świata i wierzą, że wszystkie żywe stworzenia tworzą jeden wielki system, wywodzący się bezpośrednio z tego okresu. Czas Snu jest zatem początkiem wszystkiego, „czasem przed czasem”. To w przestrzeni Snu, zdaniem Aborygenów, dzieją się rzeczy najistotniejsze i to on stanowi prawdziwą rzeczywistość. Oniryczny motyw pojawia się w powieści kilkukrotnie – ale najważniejszy moment snu, to ten nagły, zbiorowy, w który pensjonariuszki zapadają pod Wiszącą Skałą.

Owładnięte nagle niepokonaną sennością dziewczęta padły na lekko pochyłą skałę u podnóża monolitu i zapadły w sen tak głęboki, że ze szczeliny skalnej wypełzła rogata jaszczurka i położyła się bez lęku w zagłębieniu odrzuconego w bok ramienia Marion.”

Czas w samo południe zatrzymał się, zegarki stanęły. Pierwsza ze snu ocknęła się Miranda i to ona jako pierwsza boso wspięła się na skałę – w ślad za nią poszły pozostałe dziewczyny i nauczycielka, panna McCraw, pozostawiając za sobą przerażoną Edytę. Co zwabiło dziewczęta, jaka niewidzialna moc nakazała im zacząć się wspinać? Wiedzione ku górze w milczeniu – przeszły do innego wymiaru…? Dlaczego się nie odnalazły? Czy można racjonalnie wytłumaczyć ich zniknięcie?

Sztywny gorset konwenansów

Interpretacji dotyczących tego, co stało się pod Wiszącą Skałą, jest nieskończenie wiele. Sama z ciekawości sprawdziłam to hasło i oto jakie teorie snują w sieci czytelnicy książki i widzowie filmu:

  1. Dziewczęta przeniosły się do innego wymiaru;
  2. Irma zepchnęła Mirandę ze skały, a Marion i panna McCraw uciekły razem;
  3. Pensjonariuszki zostały… zjedzone przez zwierzęta;
  4. Doszło do brutalnych gwałtów i morderstw (być może winni są Albert Crundall i Mike Fitzhubert?);
  5. Eksplikacja z obszaru science fiction – dziewczęta zostały porwane przez UFO (!).

Rozwiązania zagadki można oczywiście mnożyć, niektóre z nich po głębszym przemyśleniu zdają się mieć w sobie nawet ziarno potencjalnej prawdy (a może uwielbiana i podziwiana przez wszystkich Miranda postanowiła popełnić samobójstwo, namawiając do tego samego pozostałe?).

Appleyard College (źródło: australian-cultural-atlas.info)

„Piknik…” jest także opowieścią o opresji kultury nad naturą i w tym kontekście ewentualne rozwiązanie (spragnione wolności dziewczęta zwyczajnie gdzieś się zaszyły) wydaje się rzeczywiście dość prawdopodobne. Ciekawie pisze o tym prof. Dorota Samborska-Kukuć:

College znajdujący się pośród australijskiego buszu ma charakter angielskiej wyspy odizolowanej od świata zasadami, którymi się rządzi. […] Sztuczność i nieprzydatność edukacji czynią z niej relikt należący do przeszłości. Przestrzeń szkoły tylko pozornie zapewnia wychowankom bezpieczeństwo i izolację od nieprzewidywalności. […] Wyprawa pod Wiszącą Skałę okazuje się dla pensjonarek wyzwaniem Natury, która je hipnotyzuje. […] Pensja jako przybytek fałszu, konwenansu i hipokryzji oraz surrealistycznie emanująca Wisząca Skała […] to dwie, skontrastowane przestrzenie, z których pierwsza rządzi się prawami ludzkimi, druga zaś – boskimi”.

Poprzez zniknięcie dziewcząt, symboliczną, samobójczą śmierć przełożonej i pożar, który niszczy pensję, hipnotyzująca Natura zwycięża nad opresyjną kulturą. Uwięzionym w sztywnym gorsecie konwenansu pensjonariuszkom udaje się uwolnić – ale właściwie – jak? Czy podjęły wspólną decyzję by uciec? Dlaczego Irma jednak wróciła na pensję? Dlaczego lunatyczny stan ominął Edytę? Te pytania pozostają wciąż bez odpowiedzi.

Święty Walenty i magnetyczna Skała

„Piknik pod Wiszącą Skałą” to również opowieść o inicjacji w dorosłość, o budzącej się w młodych kobietach seksualności, o żywiole kobiecości. Już w pierwszym rozdziale dowiadujemy się, że akcja powieści rozpoczyna się w dzień świętego Walentego, 14 lutego. Pensjonariuszki i personel szkoły otrzymują kartki z życzeniami, a jedyną, która nie dostaje walentynki, jest przełożona pensji, surowa pani Appleyard. Najwięcej kartek od wielbicieli dostaje uwielbiana przez wszystkich Miranda – dziewczyna o niezwykłej, boskiej niemal aurze.

Tytułowa Wisząca Skała w stanie Wiktoria w Australii (źródło: theregionalwanderer.rezdy.com)

Lindsay dosłownie „naszpikowała” swoją opowieść symbolami – nawet data 14 lutego nie pozostaje tu bez znaczenia. Jak czytamy u Samborskiej-Kukuć, św. Walenty, patron zakochanych, był także obrońcą naturalności (cesarz Klaudiusz II zabronił wchodzić w związki małżeńskie młodym żołnierzom, którzy jako wolni, lepiej służyli ojczyźnie. Biskup Walenty uznał ten zakaz za gwałt na naturze). Symboliczna jest też postać wspomnianej wcześniej uwodzicielskiej, „świetlistej” Mirandy – nauczycielka Mademoiselle de Poitiers widzi w niej anioła, jasnowłosą Wenus, boginię miłości, piękna i przyrody. Dziewczęta podczas wędrówki pod Wiszącą Skałę symbolicznie przekraczają strumień (jak granicę między dwoma światami – a może granicę dzieciństwa i dojrzałości?), a przybywszy na miejsce, upojone uczuciem bezkresnej wolności, zdejmują buty i pończochy, bosymi stopami stąpając po rozgrzanych w słońcu kamieniach – wyzwalając się tym samym z ciasnego więzienia sztywnych zasad. Wkrótce potem zasypiają, by „obudzić się” i w lunatycznym transie pójść wyżej. Inicjacji dokona także w finałowym rozdziale powieści pani Appleyard, którą Skała „wezwie” mimo jej oporów. Niewątpliwie w chwili zaginięcia dziewcząt Skała – dotąd tak urzekająca i zniewalająca, pokaże swoje drugie, pełne niepokoju oblicze. Szybko okaże się, że z jednej strony przyciąga do siebie niespotykaną magią, ale też wzbudza lęk i doprowadza do zguby.

Miranda Must Go!

Niemożliwym do pominięcia jest także kontekst dziejowy. W „Pikniku pod Wiszącą Skałą” można bowiem odnaleźć wątki związane z tematem tzw. „Stolen Generations”, „skradzionych pokoleń”. W 1869 r. rozpoczął się w Australii okrutny w skutkach proceder przymusowej asymilacji dzieci z rodzin mieszanych (przeważnie takich, w których ojciec był białym osadnikiem, a matka – Aborygenką), które oddawano wbrew woli rodziców na pensje i do internatów. System funkcjonował do lat 60. XX wieku i dotknął kilkaset tysięcy niewinnych dzieci, które nie mogły wrócić do domów przed osiągnięciem pełnoletności. Jak czytamy w artykule prof. Samborskiej-Kukuć:

Formalności urzędowe były załatwiane pospiesznie, bez żadnej dokumentacji, a bezradni rodzice spotykali się z dezinformacją i biurokratyczną znieczulicą. Skutki zjawiska były dla dzieci oderwanych od naturalnego środowiska tragiczne: od problemów tożsamościowych, aberracji psychologicznych, nałogów, po samobójstwa, których bezpośrednimi przyczynami było molestowanie seksualne w sierocińcach, wykorzystywanie do ciężkich prac, etc.”

Większość dzieci nigdy nie miała szansy poznać swojej przeszłości, często nie pamiętały, skąd pochodzą i kim są. W powieści postacią dotkniętą tym smutnym procederem jest Sara Waybourne, na której utrzymanie w sierocińcu łożył pewien gentleman w ramach „cywilizowania”. Postać Sary, jej nietypowa uroda (wskazująca na aborygeńskie korzenie), wyróżnia się na tle pozostałych dziewcząt. Z tego powodu jest w szkole traktowana jako obca, inna, zarówno przez okrutną przełożoną, jak i litościwie ją postrzegające koleżanki. Sara jest też jedyną mieszkanką pensji, która nie weźmie udziału w pikniku, a w którym utraci najlepszą przyjaciółkę, Mirandę. Tragizm losu Sary dopełnia fakt, że w sąsiedztwie pensji mieszka jej brat, Albert, z którym nigdy nie będzie miała szansy się spotkać (choć symbolicznie odwiedzi go we śnie).

Grafika towarzysząca akcji #mirandamustgo (źródło: facebook.com)

W „Pikniku pod Wiszącą Skałą” badacze australijscy dopatrują się wyraźnych wątków politycznych – dotyczących zarówno wspomnianych Stolen Generations i skomplikowanej sytuacji Aborygenów, jak i tych związanych z kolonizacją Brytyjczyków. Od czasu wydania powieści pod Wiszącą Skałę nieustannie przybywają tłumy turystów, zafascynowanych jej tajemniczą aurą. W ostatnich latach narodziły się inicjatywy mające na celu uzmysłowić mieszkańcom i turystom, jak ogromne znaczenie dla rdzennych mieszkańców Australii ma rzeczywisty, historyczny kontekst wydarzeń i skomplikowana historia kontynentu. Jedna z takich akcji – oznaczona hashtagiem #mirandamustgo („Miranda musi odejść”), ma na celu podkreślić, że zaginięcie białych, pochodzących z uprzywilejowanych rodzin dziewcząt, nie może być zasłoną dla okrutnej i – co więcej – prawdziwej, a nie wyśnionej historii Aborygenów.

„Sekret Wiszącej Skały”
Okładka ostatniego rozdziału powieści, „Sekret Wiszącej Skały” (źródło: goodreads.com)

W wyjaśnieniu okoliczności zaginięcia dziewcząt nie pomaga wydany w 1987 roku (po śmierci Joan Lindsay) epilog powieści, zatytułowany „Chapter eighteen: The secret of Hanging Rock” (nie przetłumaczono go jak dotąd na język polski). Osadzony mocno w obszarach ezoterycznych rozdział jeszcze bardziej tajemnicę skomplikował, wzbudzając przy okazji wątpliwość co do rzeczywistego autorstwa (odmienny styl wskazywałby na to, że nie napisała go Joan Lindsay). Zdaniem wydawców (w co niektórym trudno jest uwierzyć), pierwotnie był on ostatnim rozdziałem „Pikniku…”, z którego Lindsay, wedle sugestii wydawcy, zrezygnowała, pozostawiając zagadkę na zawsze nierozwikłaną. Czytelnicy i badacze nie ustają w próbach, dla wielu doszukanie się faktycznej przyczyny zniknięcia dziewcząt stało się obsesją, a sposobów interpretacji wciąż przybywa. Może na tym właśnie polega niezwykła siła i czar tej historii, która wabi pieknym obrazem i intryguje nierozwiązaną tajemnicą, dotykając przy tym tak wielu istotnych kontekstów?

 

Archiwum „Pikniku…”
Grafika do spektaklu „Piknik pod Wiszącą Skałą” w reż. Miry Mańki (projekt graficzny: Ola Zielińska, fot.: Karolina Babińska)

Do premiery „Pikniku pod Wiszącą Skałą” w reżyserii Miry Mańki zostały nieco ponad dwa tygodnie. Reżyserka wraz z dramaturgiem i autorem adaptacji, Marcinem Miętusem, sięgną do „archiwum”, w jakie obrosła ta wyjątkowa historia. Wspólnie z twórcami przedstawienia przyjrzymy się tajemniczej opowieści o sile natury i opresji, o chęci wyrwania się z rzeczywistości, która tłamsi i dusi. Czy uda nam się dotrzeć głębiej i rozwikłać zagadkę – i czy to w ogóle jest możliwe? Przekonamy się już 7 marca w Malarni. Do zobaczenia!

Pisząc artykuł, korzystałam z eseju prof. Doroty Samborskiej-Kukuć („O kilku kontekstach powieści Joan Lindsay „Piknik pod Wiszącą Skałą”, ACTA UNIVERSITATIS LODZIENSIS, Folia Litteraria Polonica 4(50) 2018).
W artykule wykorzystano fragmenty powieści „Piknik pod Wiszącą Skałą” w tłumaczeniu Wacława Niepokólczyckiego.

Ads

facebook