Śmiało możemy powiedzieć, że ta premiera przejdzie do historii. Nieczęsto zdarza się bowiem, że czas intensywnych prób przypada w samym środku pandemii. Dzisiaj opowiemy trochę o kulisach powstawania „Króla potworów”, spektaklu, który w dobie koronawirusa realizowany był na odległość.

Pierwsza próba odbyła się, jak to zwykle bywa – w teatrze, w ostatnich dniach lutego. Z częścią realizatorów (Marcinem Liberem, Grupą Mikser i Mirkiem Kaczmarkiem) aktorzy mieli szansę poznać się już wcześniej, przy okazji poprzednich realizacji (m.in. „Być jak Beata”, „Lepszych lasów” czy „Makbeta”). Na próbie zjawili się także autor scenariusza, Michał Kmiecik, kompozytor Filip Kaniecki (MNSL) oraz Paulina Jaksim i Kasia Kulmińska z duetu choreograficznego Hashimotowiksa.

Aktorzy podczas pierwszej próby w sali prób, fot. A. Nowaczek

Wspólnie z aktorami obejrzeliśmy film „Godzilla” Ishirô Hondy z 1954 r. (spektakl Marcina Libera jest inspirowany monster movies oraz literaturą science fiction), rozmawialiśmy także o pierwszych pomysłach na realizację. Echa „groźnego wirusa z Chin” już pobrzmiewały, na teatralnych korytarzach rozmawialiśmy o tym, co się dzieje i co może się wydarzyć (komuś nawet przyśniło się, że pandemia ogarnia cały świat – na co teatralna załoga zachichotała z lekkim niepokojem w głosie). Nic jednak nie zapowiadało, że zaledwie kilka tygodni później próby w sali i na scenie zostaną tak gwałtownie przerwane przez realne, a nie wyśnione zagrożenie epidemiologiczne…

W drugim tygodniu marca sytuacja zaczęła dynamicznie się zmieniać. 11 marca, zgodnie z wytycznymi Urzędu Miasta, zdecydowaliśmy o odwołaniu wszystkich spektakli i wydarzeń. Tym samym anulowane zostały wszystkie próby, wznowienia czy zaplanowane w cyklu „Inny kurs” czytania sceniczne. Kalendarium prób do „Króla potworów” straciło rację bytu, a aktorzy zostali postawieni przed wielką niewiadomą – kiedy wrócimy do regularnego grania? Co z zaplanowanymi do końca sezonu premierami? I wreszcie – jak „próbować”, skoro kazano nam wszystkim zostać w domach…?

Próby zdalne na Zoomie, na zdjęciu: Adrianna Janowska-Moniuszko, Arkadiusz Buszko, Wiesław Orłowski, Robert Gondek, fot. W. Sandach

Z pomocą przyszły nowe technologie, social media i komunikatory. Obsada „Króla potworów” była w ciągłym kontakcie z Marcinem Liberem. Wzajemne wsparcie i mobilizacja pomagały przetrwać te dziwne czasy – niby w domowych pieleszach, ale wciąż jednak w skrzywionej, nieprawdopodobnej zdawałoby się rzeczywistości… Zaprzyjaźniliśmy się z Zoomem, ekipa „Króla…” widywała się regularnie w „małym okienku” kamery laptopa, wspólnie pracując nad premierą, której realny termin nie był jeszcze wówczas znany. Jednocześnie trwały wirtualne próby do „Beckombergi” Sary Stridsberg w reżyserii Anny Augustynowicz. Zespół robił wszystko, by pozostać ze sobą w kontakcie i nie tracić twórczej energii w czasach wielkiej niewiadomej.

30 marca, chcąc poszerzyć nasze działania, otworzyliśmy wirtualną Czwartą Scenę w przestrzeni Internetu. Za jej pośrednictwem mieliśmy szansę pozostać w kontakcie zarówno z Wami, widzami, jak i ze sobą nawzajem. Odcinki, inspirowane spektaklami z naszego repertuaru, były regularnie emitowane na naszym kanale YouTube i w mediach społecznościowych. „Król potworów” pojawił się również w kilku odcinkach z tej serii. 2 kwietnia, w trzeciej odsłonie Czwartej Sceny, Magdalena Wrani-Stachowska z akompaniamentem Filipa Kanieckiego zaśpiewała piosenkę ze spektaklu, przejmującą w słowach, zresztą – posłuchajcie sami: [link].

Tydzień później, w kolejnym odcinku wymowne słowa scenariusza wypowiedzieli grający w spektaklu Beata Zygarlicka i Grzegorz Młudzik. Towarzyszący słowom obraz wiejących pustkami ulic Szczecina to dzieło Piotra Nykowskiego (który odpowiada za montaż wszystkich odcinków Czwartej Sceny) – [link].

Widzowie mieli także okazję podejrzeć fragment pierwszej próby muzycznej na odległość, z udziałem Filipa Kanieckiego, Marcina Libera i Wojciecha Sandacha (nieprzypadkowo dyskusja dotyczyła zasadności chodzenia do lasu – kilka tygodni wcześniej rząd podjął decyzję o tymczasowym zamknięciu lasów) – [link].

Próby, na Zoomie, próby w plenerze… Wciąż nie w teatrze. Fot. W. Sandach

Jednocześnie wciąż trwały spotkania online z reżyserem – aktorzy omawiali poszczególne sceny (co w sytuacji bycia od siebie daleko jest szczególnie trudne – jak decydować o choreografii czy kostiumie, kiedy nie można spotkać się na przymiarki czy ćwiczenia?). Każdy z realizatorów pracował jednak mimo trudnych okoliczności. Scenariusz (który powstawał w trakcie prób) nabierał kształtów, klarowała się koncepcja na scenografię, wszyscy trwaliśmy w wielkim oczekiwaniu co będzie dalej, czy – i kiedy – uda się pokazać widzom efekty wspólnej pracy.

Nietrudno się domyślić, że to, co działo się wówczas w kraju i na świecie, wpływało na nastroje nas wszystkich. Sytuacja, w której się znaleźliśmy, miała także swoje odzwierciedlenie w scenariuszu – rzeczywistość, w której zaczęto pracę nad spektaklem różniła się znacząco od tej, w której przyszło nam pracować wiosną. Tym samym, siłą rzeczy, zmianie uległa też koncepcja na tekst. Czy można było postąpić inaczej, jeśli pisząc o końcu świata, nagle realnie stanęliśmy w jego obliczu?

Miał to być dramat w trzech aktach. […] Ostatecznie cała ta opowieść skondensowała się do jednego aktu – oto jesteśmy po trzeciej wojnie światowej, którą Polska przegrała, w miejscowości, która niedawno jeszcze była położona ładny kawałek od morza, a dziś ma własną plażę. Bohaterowie, dwóch byłych wojskowych i syn jednego z nich, idą na pierwsze powojenne polowanie. Znajdują ślady czegoś, czego się nie spodziewali. I okazuje się, że próbując ogarnąć życie po katastrofie, stoją w obliczu kolejnej, która zbliża się wielkimi krokami. Nie będzie to więc opowieść wprost o tym, z czym mamy dziś do czynienia, ale jest wielce prawdopodobne, że znajdziemy się w podobnym punkcie co bohaterowie spektaklu – dochodząc do siebie po epidemii w samym środku kolejnego potwornie upalnego lata, które uświadomi nam zagrożenie innego typu”

– mówił w rozmowie z magazynem Wysokie Obcasy Extra Michał Kmiecik, autor sztuki (artykuł „Myśli z kwarantanny”, WO Extra, maj/czerwiec 2020).

Temat strachu, katastrofy, był podejmowany na próbach zanim wszyscy zostaliśmy zamknięci w domach. Zmiany klimatu, umierająca planeta, zalewający świat plastik, globalne ocieplenie, wymieranie gatunków – to wszystko przecież tkwiło już głęboko w podświadomości większości z nas. Zagrożenie stało się jednak realne, a tym samym – perspektywa końca świata jakby ciut bardziej dotkliwa…

W tym, co mnie otacza i w moim tekście najważniejsze jest przeczucie końca świata. I to, jakie mamy sposoby na katastrofę, co nam podpowiadają doświadczenie, popkultura, pamięć pokoleń. Co robisz w momencie, kiedy w stronę twojego domu zmierza potwór, potencjalnie żądny krwi – szukasz podpowiedzi w religii? Udajesz, że nic się nie dzieje? Wpadasz w panikę? Działasz?”

– czytamy w rozmowie z autorem.

 

Wróciliśmy do teatru, wznawiamy próby na scenie! Na zdjęciu Arkadiusz Buszko i Maria Dąbrowska, Fot. M. Wrani-Stachowska

W maju, kiedy pojawiła się możliwość wznowienia prób na scenie, aktorzy wreszcie mieli okazję spotkać się na żywo. Rozpoczęła się długo wyczekiwana praca na deskach teatru, powstały scenografia i kostiumy do spektaklu w ostatecznej formie, a aktorzy – w różnych konfiguracjach ćwiczyli role z reżyserem. 30 maja odbyła się wewnętrzna premiera bez udziału publiczności, a aktorzy zeszli ze sceny z nadzieją, że jesienią będą mogli Państwu zaprezentować gotowy spektakl.

Próby na foyer, fot. M. Wrani-Stachowska

Kostiumy gotowe! Fot. M. Wrani-Stachowska

Na zdjęciu reżyser, Marcin Liber – rzadko rozstaje się z tym aparatem 🙂 Fot. M. Wrani-Stachowska

I tak też, ku naszej wielkiej radości, w końcu się stanie! 11 września o godz. 19:00 zapraszamy na prapremierę spektaklu „Król potworów” (Na podstawie niedokończonego dramatu „Na krawędzi”). Pięć miesięcy po zaplanowanym pierwotnie terminie premiery w końcu efekty wspólnej pracy i starań zrealizują się w wymarzonej przez wszystkich postaci – spektaklu na scenie, oglądanego przez widzów siedzących na widowni, a nie przed ekranem.

Wewnętrzna próba generalna w maju, na pierwszym planie Arkadiusz Buszko, fot. P. Nykowski

Wewnętrzna próba generalna w maju, na zdjęciu od lewej: Grzegorz Młudzik, Wiesław Orłowski, Arkadiusz Buszko, Beata Zygarlicka, Konrad Beta, Wojciech Sandach, Robert Gondek, fot. P. Nykowski

Praca nad spektaklem – mimo pandemii i przeszkód – działała na wszystkich terapeutycznie. Mobilizacja podczas prób online i spotkania na żywo w maju obudziły na nowo entuzjazm, a perspektywa wrześniowej premiery dodała nam wszystkim nadziei. Chcemy opowiedzieć o końcu świata (czyż to nie o nim właśnie myśleliśmy w marcu…?), ale na wesoło, z dystansem – tak, jak próbujemy o nim myśleć. A kto jeszcze nie czuje się przekonany, by zobaczyć na scenie pierwszy w historii Teatru Współczesnego w Szczecinie realizowany w dobie pandemii spektakl, niech koniecznie obejrzy MAKING OF (to jedyna w swoim rodzaju okazja, by – dosłownie – wejść za kulisy) oraz oficjalny zwiastun przedstawienia. Zapraszamy do teatru – bądźcie razem z nami częścią historii, a zarazem pierwszymi widzami tego niezwykłego spektaklu.

Ads

facebook