Sztuka protestu
- tekst i reżyseria: Michał Buszewicz

„Ze spraw naprawdę poważnych można się tu pośmiać i nie jest to ucieczka, ale alternatywny sposób patrzenia”.
- Anna Pajęcka, Teatr
Czego oni chcą? Co im zawiniły „Słoneczniki” Van Gogha? Skoro zimą spadł śnieg, to czy naprawdę mamy się czego bać? W świecie, w którym większym zaufaniem darzy się tych, którzy mają władzę i kapitał, głos sprzeciwu łatwo bywa uznany za przesadę. Czasem nawet za zagrożenie.
Wystarczy jeden artykuł albo zdjęcie, by internetowy komentariat – nie przebierając w słowach – wysłał ekologiczne aktywistki i aktywistów na przysłowiowego Marsa, zapominając, że nie ma planety B.
„Sztuka protestu” to spektakl o aktywizmie klimatycznym - temacie wywołującym skrajne reakcje. Niewiele osób popiera działania aktywistów bez zastrzeżeń. Co do samej konieczności powstrzymania katastrofy klimatycznej możemy się zgadzać, ale co do metod… to już zupełnie inna sprawa.
Czy protest powinien być „kulturalny”? Nieinwazyjny? Do zaakceptowania przez wszystkich? A może lepiej, żeby w ogóle go nie było?
Obsada
- Tomek: Paweł Adamski
- Szymon: Konrad Beta
- Ela policjantka: Barbara Biel
- Daria: Maria Dąbrowska
- Rupert: Robert Gondek
- Ciało niebieskie 1: Iwona Kowalska
- Maks: Kacper Kujawa
- Staszek: Paweł Niczewski
- Mirek: Konrad Pawicki
- Ciało niebieskie 2: Jacek Piątkowski
- Piotrek: Wojciech Sandach
- Gerard: Przemysław Walich
- Jagoda: Maria Wójtowicz
Realizatorzy i realizatorki
- tekst i reżyseria: Michał Buszewicz
- choreografia: Katarzyna Sikora
- muzyka: Aleksandra Gryka
- scenografia: Michał Dobrucki
- kostiumy: Lila Dziedzic
- multimedia: Radomir Majewski
- światło: Jędrzej Jęcikowski
- asystent kostiumografki: Marko Saidov
- asystent reżysera: Wojciech Sandach
- inspicjentka: Magdalena Kaźmierska
Recenzje
- „Michałowi Buszewiczowi udała się niełatwa sztuka: zrealizował spektakl o protestach ekologicznych, nie poruszając przy tym tematów niszczenia środowiska naturalnego, ocieplenia klimatu czy szóstego masowego wymierania gatunków. (…) Twórca (…) unika moralizowania: niczego nie wymusza na swoich widzach ani do niczego ich nie zobowiązuje. Nie ma ambicji poruszania ludzkich sumień czy modelowania naszych zachowań. Jego najnowsze przedstawienie nie jest radykalne – wręcz przeciwnie, może się przyczyniać do łagodzenia sądów i opinii dotyczących ludzkich postaw. Nawet jeśli nie podzielamy poglądów jego bohaterek i bohaterów czy nie rozumiemy ich decyzji, ‘Sztuka protestu’ portretuje ich z łagodną pobłażliwością”.– Piotr Dobrowolski , Czas Kultury (przejdź do źródła)
- „Choć wydaje się oczywiste, po której stronie sporu toczącego się na scenie biją serca jego twórców, to sednem ‘Sztuki protestu’ nie jest poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kto ma w nim rację. Raczej – jak mówić o zmianach klimatu, żeby być wysłuchanym, co jest trudne, zwłaszcza kiedy pokolenie Zetek kieruje swoje uzasadnione skądinąd pretensje pod adresem generacji boomerów”. (…) Buszewicz zadaje w ‘Sztuce protestu’ także inne pytania, w tym o odpowiedzialność i robi to bardzo w swoim stylu, czyli bez patosu, z delikatnym przymrużeniem oka, które jednak nie mąci tkwiącej w samym sednie powagi’”.– Magda Piekarska, Teatralny.pl (przejdź do źródła)
- „Tę zastanawiającą mikropowieść Buszewicz rozpisuje na kolejne, pozornie pozbawione bezpośredniego związku sytuacje – historie miejskich decydentów „wkurwiających” społeczeństwo rowerowymi ścieżkami, opowieści o przerwanych koncertach i oblanych farbą pomnikach, wreszcie wyznania tych aktywnie walczących o zdrowie Ziemi oraz tych o takiej walce tylko fantazjujących. Z tego kolażu wyczytamy naprawdę wiele: jest tu o konformizmie i koniunkturalizmie generacji X, jest o zaciętości zetek, o kapitalistycznych przekrętach i lewicowych fantazjach; o niepamięci, zapomnieniu i wygodnym (prze)milczeniu. Buszewicz, jak ma to w zwyczaju, unika ostrości i radykalnych ocen. Traktuje swoje postaci z czułością, jest to jednak inny rodzaj ciepła niż ten, który pamiętamy choćby z „Domu niespokojnej starości”, pierwszego przedstawienia, które reżyser zrealizował w szczecińskim teatrze po objęciu w nim dyrekcji. „Każdy zrobiłby to lepiej” – słyszymy w inicjalnych fragmentach „Sztuki protestu” i ten wyrzut staje się rodzajem paraliżującej klątwy. Dotyka ona wszystkich bez wyjątku.”– Anna Jazgarska, Dwutygodnik (przejdź do źródła)
- „Jednocześnie ani oni, ani zaangażowani młodzi aktywiści nie zostają sprowadzeni do roli postaci śmiesznych czy całkowicie skompromitowanych – Buszewicz okazuje się twórcą zbyt empatycznym, by pozwolić sobie na tak oceniające przedstawienie konfliktu. Podobnie jak w wielu innych swoich realizacjach, (…) kwestie polityczne omawia przez pryzmat indywidualnych historii, a nie uogólnionych, abstrakcyjnych idei. Dzięki temu udaje mu się zazwyczaj uniknąć patosu i dydaktyzmu; zamiast tego pomaga widowni dostrzec w postaciach – często odmiennych od nas – ludzi, z którymi na różnych poziomach można się utożsamić. Jednocześnie rozmontowuje jednoznaczne podziały i proste kategoryzacje, podkreślając znaczenie uwzględniania perspektyw innych niż własna.”– Magdalena Rewerenda, Didaskalia (przejdź do źródła)
- „Spektakl opowiada o starciach młodych aktywistów ze starszym pokoleniem, ale w miejsce ostrego konfliktu pojawiają się fantazja jako wentyl i śmiech jako narzędzie rozbrajania powagi. Buszewicz nie pierwszy raz stosuje dramaturgię, która odsłania groteskową naturę realnych sporów. Ze spraw naprawdę poważnych można się tu pośmiać i nie jest to ucieczka, ale alternatywny sposób patrzenia. (…) To nie jest spektakl o tym, kto ma rację w swoich metodach. To spektakl o tym, jak bardzo brakuje nam wspólnego języka innego niż przekrzykiwanie się oraz zrozumienia wspólnego interesu”.– Anna Pajęcka, Teatr (przejdź do źródła)
- „Mocna opowieść o aktywizmie ekologicznym, która ani przez moment nie przestaje być spektaklem i nie zamienia się w manifest czy deklarację. Buszewiczowi bardzo sugestywnie udaje się pokazać ważne sprawy: dylematy środowiska aktywistycznego i hejt, który je spotyka, silny konflikt pokoleniowy, zakłamanie polityków. Tworzy sceny porywające, jak np. śpiewanie ‘We Are The World’ z rowerami stacjonarnymi w tle, ale i mocno poruszające, jak monolog Marii Wójtowicz: jej postać przepracowuje dylematy aktywistki i bada napięcie między protestem a performancem”.– Przemek Gulda , guldapoleca (przejdź do źródła)
Do pobrania
Multimedia




